o swoich problemach zdrowotnych nie mam ochoty pisać.. powiem tylko, że straciłam 5 dni ze swojego życia, walcząc z tym, żeby kogoś z bólu nie uderzyć..
Na szczęście wszystko, co złe ma swój koniec i teraz korzystając z chwili wolnego piszę do was.
Remont wre..
- płytki na szczęście po przejściach kupione ;)
- za 1,5 tygodnia panowie płytkarze wchodzą(a przed tym niedzielna konsultacja odnośnie przygotowania ścian na przyjęcie płytek :)
- za miesiąc przyjeżdżają zamówione szafki do kuchni (niestandardowe w każdym calu, tu większe, tam mniejsze, tu bez tego, tu bez tamtego, tu z tym, tym i jeszcze tym :), dodam, że choć miały być tanie - wyszły drogie ;/
Do tego aktualnie trwa mała wojna odnośnie koloru ścian, jednak skoro łazienka jest taka, jak chciał Bartaz czyli niebieska, to pokój "jest Twój" jak wyraził się Luby - czyli powiedzmy mam tzw. wolną rękę.. on ewentualnie trochę pomarudzi :P Generalnie chodzi o to, żeby wszystkie sprzęty które już w tym pokoju są, bądź to przybędą z naszych poprzednich lokalizacji, nie gryzły się ze sobą i wszystko miało ręce i nogi, a do tego niepowtarzalny styl :) Rzecz trudna aczkolwiek wykonalna jak sądzę, efekt nie musi być piorunujący, wystarczy mi li i jedynie, że pewne osoby, będą mile zaskoczone, a ja.. będę się wreszcie czuła jak u siebie :)
Tymczasem żegnam i lecę kupować inne domowe akcesoria (wczoraj były kołdry, wieszaki, i patelnia; dziś może talerze upoluję?), bo jak się okazuje do domu wiele różnych duperelek jest potrzebnych, o których to, na co dzień jakoś się nie pamięta. Największym nośnikiem domowych sprzętów jest chyba kuchnia, jakby nie pomyśleć gotowanie to dość skomplikowana sprawa.. spójrzmy na tarkę, cedzak, łyżkę do wlewania zupy, blacha do pieczenia, solniczka, młynek do pieprzu, garnki, rondelki, patelnia do naleśników i patelnia do mięsa, nożyczki... cóż na wstępie wystarczy.. dobrze że już pościele, ręczniki, ściereczki do naczyń, firany, deskę, noże, sztućce,maselniczkę i różne inne mam :P
eeeeeeeeee zanudzam was..
Pozdrawiam i lecę..
:) to masz pole do popisu :) wierzę, że będzie ślicznie, jak zawsze. Aż uśmiech się pojawia na mojej twarzy, jak przypomnę sobie nasz wspólny remont u Twojej babci i ta odchodząca farba :)śmiesznie było i fajnie bo razem, ale takie życie :/ Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńnoooooo fajnie było..
OdpowiedzUsuńi wyobraź sobie Bartaz nie chce teraz słyszeć o różowych ścianach.. zresztą o czymkolwiek różowym.. nie i koniec.. żaden brudny angielski róż go nie przekona..
ehh faceci :)
jak idzie remont naszym Narzeczonym??
OdpowiedzUsuńczekamy na nowinki, ktore umila nam wakacyjna prace ;))
pozdrawiam zza Kanalu La Manche :)