poniedziałek, 6 października 2008

dylematy

No i zaczęły się wielkie dylematy..

Ślub coraz bliżej..

.... a ja nadal nie wiem,

jaką mam mieć sukienkę !
Co gorsza żadna nie jest tą jedyną, i w sumie wszystkie mi się podobają. I wybierz tu coś człowieku żeby korzystnie wyglądać i przynajmniej pannę młodą przypominać. W życiu nie byłam tak niezdecydowana jak teraz! Zawsze wiedziałam czego chcę i co mi się podoba - teraz nie wiem.
Tyle decyzji w życiu już podejmowałam, kosztowały mnie one trochę więcej bądź mniej czasu, ale wszystko wydawało się klarowne i jasne. Zastanawiałam się jak trudne decyzje w życiu przyjdzie mi jeszcze podejmować. Wybór sukni do kategorii wyborów życiowych nie zaliczam, a proszę jak się na tym wykładam - zdecydować się na jedną z nich rzecz wręcz niewykonalna.. heh kobieca próżność, nakazująca wyglądać OLŚNIEWAJĄCO, no bo jak.. panna młoda musi być NAJPIĘKNIEJSZA. To ja już wolę wrócić do swojej filozofii, bo tam niejedne dylematy moralne są dla mnie jakoś klarowniejsze niż kwestia sukni.
Co do butów - już nie mam wymogów.. mama zresztą powiedziała, że takich jak ja chcę to jeszcze nie wyprodukowali i nie wyprodukują. Taaaa nie ma to jak rodzicielskie wsparcie.. W moim mniemaniu buty nie muszą być wcale białe, mogę iść nawet w czerwonych :) Wszak kolor butów można dopasować do bukietu, dzięki temu można uniknąć wydatku pod tytułem białe buty, z którymi po ślubie nie ma kompletnie co zrobić. Teoretycznie więc buty mogą być każde.. ALE przecież nie czarne - wiadomo; zresztą żadne ciemne. Niestety tak się składa, że jest sezon jesienno- zimowy i WSZYSTKIE buty są ciemne ;/Do wyboru mam brązy, szarości, czernie, ciemne fiolety i ewentualnie krwista czerwień. No i kolejny problem - ale tym razem nie dam się zwariować, jak niczego nie znajdę, założę buty, które grzecznie czekają w szafie na różne okazje i spełniają wszystkie moje wymogi, co do butów w których chciałabym iść do ślubu.

Jeszcze typ i kolor bukietu.. biżuteria do ślubu.. odpowiednia fryzura na moje niesforne kędziory.. yyyy.. .. Ale na szczęście w tym momencie przychodzi mi do głowy jedno rozwiązania, a mianowicie: O TYM POMYŚLĘ PÓŹNIEJ.

Martwią mnie też moje dwa dodatkowe kilogramy - nie przewidywałam ich nabywać, sądziłam raczej, że da się ich pozbyć. A tu masz.. z dwóch zrobiły się cztery. Nastoletnie odchudzania już mam dawno za sobą - i szczerze mówiąc nie bawi mnie perspektywa kolejnego wydurniania się nad dietą. Ale nie dam się zwariować, jak się uda je zrzucić to super, jak nie - to też super. Koniec kropka.

Trzeba też zapisać się na kurs tańca.. wcale mi się tam nie pali.. Ale w sumie już najwyższa pora, żeby wycudować jakiś pierwszy taniec i zacząć się jakoś właściwie poruszać, a nie napotykać opór w postaci Bartaza, który wykonuje zdecydowanie niekompatybilny ruch do mojego. No ale skoro orkiestra ma być REWELACYJNA, jak sugerują głosy zewsząd, to przynajmniej taniec powinien być przyzwoity :) Jedno jest pewne - żadnego tańca z gwiazdami nie będzie.

Modele obrączek już na szczęście wstępnie wybrane, więc nie powinno być większych problemów, jak udać się tam i je po prostu zamówić.
Wnioski paszportowe już złożone, więc można szukać wymarzonej oferty podróży poślubnej z Marokiem (i koniecznie Marakeszem) w tle - trzeba się przecież gdzieś wygrzać w tej zimie ;)

Na razie to tyle.. niedługo ciąg dalszy moich dylematów..

1 komentarz:

  1. Niooo coś ten wpis nie jest już do końca aktualny:> Uprzejmie proszę publikować najświeższe newsy, bo odnośnie sukni to jest opóźniony o co najmniej 3 dni. Jednocześnie podany czas opóźnienia może ulec zmianie.

    OdpowiedzUsuń