Dziś był mój ostatni dzień w pracy... przed wyjazdem :)
Jeszcze tylko w czwartek skoczę do biura odebrać plik umów, rachunków i innych pitów, a w piątek najem, napiję i zabawię się na koszt szefa na firmowej imprezce :P
A potem zobaczymy jak tam współpraca z Belgii będzie się układać. Mam nadzieję, że na tyle, że przychód utrzyma się na równym poziomie i zadowolenie szefa z mojej pracy nie spadnie.
Teraz czas nadszedł na intensywne przygotowania przedwyjazdowe. Spisać muszę listy zakupowe, odbyć mocno odkładane spotkanie z promotorem i wstępnie wywalić wszystkie potrzebne rzeczy z szaf na podłogę, żeby oszacować możliwości pakownicze...
Im bliżej, tym mniej chce mi się tam jechać...
próbuje mnie udobruchać.. że teraz to już niby wcale nie chce mnie zostawiać
OdpowiedzUsuńnie chce i nigdy nie chciał
OdpowiedzUsuń