wtorek, 20 lutego 2007

ostatni dzień...

Dziś był mój ostatni dzień w pracy... przed wyjazdem :)
Jeszcze tylko w czwartek skoczę do biura odebrać plik umów, rachunków i innych pitów, a w piątek najem, napiję i zabawię się na koszt szefa na firmowej imprezce :P

A potem zobaczymy jak tam współpraca z Belgii będzie się układać. Mam nadzieję, że na tyle, że przychód utrzyma się na równym poziomie i zadowolenie szefa z mojej pracy nie spadnie.

Teraz czas nadszedł na intensywne przygotowania przedwyjazdowe. Spisać muszę listy zakupowe, odbyć mocno odkładane spotkanie z promotorem i wstępnie wywalić wszystkie potrzebne rzeczy z szaf na podłogę, żeby oszacować możliwości pakownicze...

Im bliżej, tym mniej chce mi się tam jechać...

2 komentarze:

  1. próbuje mnie udobruchać.. że teraz to już niby wcale nie chce mnie zostawiać

    OdpowiedzUsuń
  2. nie chce i nigdy nie chciał

    OdpowiedzUsuń