sobota, 2 stycznia 2010

2010

No i stało się. Rok 2009 przeminął i choć stało się to ledwie 2 dni temu, to już mówimy o nim "stary"... Minął bezpowrotnie i absolutnie nic nie można zrobić, żeby go przywrócić choćby w tak banalnym celu jak poprawa naszych blogowych statystyk, które niestety mówią same za siebie.

Absolutnie nie mamy tutaj nic do zarzucenia Wam, naszym drogim stałym, okazjonalnym i przypadkowym odwiedzającym, bo liczby generowane przez Was w liczniku odwiedzin trzymają się bardzo mocno (4880 odwiedzin w całym roku), za co bardzo dziękujemy. Szczególnie wszystkim poszukiwaczom odpowiedzi na ważne życiowe pytanie o to, jak rozkochać w sobie kobietę (niemal 900 osób), tropicieli największej niezmiennie od lat medialnej tajemnicy wokół prawdziwej wagi Kasi Cichopek (ponad 600 osób) no i także wszystkich szukających u nas inspiracji do ślubnych kazań (ponad 300 odwiedzin).

Jedyne liczby, jakie należałoby poprawić, to te generowane przez nas: 13 (słownie: trzynaście) wpisów przez cały ostatni rok. Oj, blado wypada ta liczba w porównaniu z latami poprzednimi... bardzo blado...

Chciałoby się obiecać poprawę, jednak (co od lat pokazują nam politycy) obietnice mają to do siebie, że są bardzo trudne do spełnienia. Dużo bezpieczniej, korzystając z tej noworocznej okazji, będzie chyba powziąć takie oto noworoczne postanowienie: pisać częściej na blogu.
Noworoczne postanowienia, choć podobnie jak obietnice bywają trudne do spełnienia, to ich niedotrzymanie pozostawia po sobie dużo mniejszy niesmak i jest dość powszechnie społecznie akceptowane :) Na szczęście to zwerbalizowane przeze mnie powyżej postanowienie jest poprzeczką bardzo luźno i niewysoko postawioną, więc przy odrobinie dobrej woli nie będzie problemu z jej przeskoczeniem, czego sobie i Wam na ten Nowy Rok życzę ;)

1 komentarz:

  1. no to byle do 19(?) stycznia :) bo wtedy pada większość noworocznych postanowień :) ale co tam... za rok znowu będzie Nowy Rok

    OdpowiedzUsuń