Robaczku, nie masz jeszcze dwóch centymetrów długości, a już nie dajesz o sobie zapomnieć...
Jeszcze kilka tygodni temu jedynym znakiem Twojej obecności była mała niewyraźna niebieska kreseczka. Ponieważ była bardzo niewyraźna, po paru dniach sprawdziliśmy jeszcze raz, czy tam jesteś. Tym razem kreseczka (dla odmiany i pewności inna - różowa) była znacznie wyraźniejsza. A więc jesteś, Robaczku.
Mimo że to już wiedzieliśmy, to jeszcze długo nie docierała do nas ta wiadomość. To już, tak od razu, bez czekania, próbowania? ... Może nawet jeszcze dziś nie do końca dociera, choć już wiemy to na pewno, bo bije Ci miniaturowe serduszko, rośniesz jak na drożdżach i rozpychasz się w brzuchu Mamy swoimi maciupeńkimi rączkami przyprawiając ją o mdłości i męcząc niebywale, przez co śpi za dwoje. Ale Mama, dla Twojego własnego dobra Robaczku, powinna też zacząć za dwoje jeść, więc się tam troszkę uspokój i daj Mamie nabrać apetytu.
I rośnij, Robaczku, czekamy na Ciebie.
Pięknie! :)))
OdpowiedzUsuńSerdecznie Wam gratuluję! Życzenia zdrowia dla całej Rodzinki :)
Gratulujemy serdecznie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy ze Szczecina.
Ola i Błażej, również czekający (już dawno bez mdłości, za to z podrygującym co jakiś czas brzuszkiem i troszkę pokopanym żołądkiem ;-)