Przez cały semestr chodziłem na jego wykłady z psychologii społecznej. Akurat miałem okienko po zajęciach z filozofii, więc zamiast bujać się po mieście albo czytać w kącie uczelnianego bufetu słuchałem wykładów pana Kota. Były one o tyle ciekawe, że pan Kot bardzo często pozwalał sobie na dygresje wybiegające dość mocno w stronę kultury i sztuki. Szczególne miejsce w tych dygresjach miała literatura, często fantastyka i science-fiction. Widać było, że pan Kot czuje się w tym temacie jak ryba w wodzie. Ja sam koniec podstawówki i całe liceum przeżyłem na tego typu literaturze (do dzisiaj pozostał mi sentyment do 2 nazwisk: z jednej strony Tolkien, z drugiej strony Dick), więc tym chętniej wykładów słuchałem...
Na koniec semestru przychodzi czas, gdy trzeba wypisać indeks. Zazwyczaj pamięta się co najwyżej nazwisko wykładowcy, więc imię i naukowy tytuł trzeba jakoś wyszperać. Nieocenionym źródłem takiej wiedzy jest oczywiście gugiel (a jakżeby inaczej). W ten sposób wyszukałem sobie mojego wykładowcę filozofii i jakby przy okazji postanowiłem poszukać pana Kota. Akurat w tym przypadku wpisanie w gugla słowa "kot" nie daje satysfakcjonujących rezultatów, jednak przy pomocy kolegów udało mi się ustalić, że pan Kot nosi imię Radosław.
Ta informacja bardzo pomogła guglowi, a rezultaty okazały się niezwykle zaskakujące. Gugiel niestety niewiele wie na temat naukowej kariery pana Kota jako wykładowcy psychologii społecznej, ale za to wyjaśnia wielość literaturowo-fantastyczno-naukowych dygresji w jego wystąpieniach. Okazuje się bowiem, że pan Radosław Kot jest dość płodnym tłumaczem i recenzentem takich książek. Niemałą niespodzianką było dla mnie, że pan Kot nawet Tolkiena tłumaczył (trzy tomy Niedokończonych opowieści i trzy tomu Księgi zaginionych opowieści). Od razu pobiegłem to sprawdzić w moim księgozbiorze i faktycznie! Stoją sobie grzecznie na półce trzy tomy Niedokończonych opowieści z nazwiskiem mojego wykładowcy na karcie tytułowej. Jeszcze pamiętam jak te 8 lat temu z wypiekami biegłem do księgarni, gdy tylko dotarła do mnie informacja, że jeszcze 2 egzemplarze trzeciego tomu tam leżą :)
To niezwykłe odkrycie z pewnością skłoni mnie do ponownego sięgnięcia do tych książek. Poczytam je sobie w kontekście wykładów o osobowościach schizoidalno-oralnych, społecznych rolach i nonkonformizmie.
Może być ciekawie ;)
A ja z reguly pamietam nazwy przedmiotow, jak i nazwiska wykladowcow. Czasem mam tylko problem z przyporzadkowaniem tych nazwisk konkretnym twarzom XD. Ale to dotyczy tylko wykladowcow z demografii i historii polskiej socjologii :>
OdpowiedzUsuń