środa, 1 lutego 2006

sesja

wszyscy markotni..
zasmuceni..
zasypani i zagrzebani..
stertą książek, skryptów i notatek

nerwy, nerwy, nerwy..
każdy ma swoiste objawy
zaczynają boleć różne dziwne miejsca

codzienna rutyna zamiera
wszystko jest podpięte pod naukę
i tylko ona ciągle wisi w powietrzu
unosi się niczym mgielna otchłań
za którą nic nie widać

kiedy to się skończy..?
powtarzamy..

a jak się kończy..
czujemy niedosyt
czegoś brakuje..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz