wszyscy markotni..
zasmuceni..
zasypani i zagrzebani..
stertą książek, skryptów i notatek
nerwy, nerwy, nerwy..
każdy ma swoiste objawy
zaczynają boleć różne dziwne miejsca
codzienna rutyna zamiera
wszystko jest podpięte pod naukę
i tylko ona ciągle wisi w powietrzu
unosi się niczym mgielna otchłań
za którą nic nie widać
kiedy to się skończy..?
powtarzamy..
a jak się kończy..
czujemy niedosyt
czegoś brakuje..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz