Walentynki. Jakie są, każdy widzi.
Na około wszędzie różowo, serduszkowo, landrynkowo, misiowo, pluszowo. Z jednej strony wspaniała okazja i jedyna w swoim rodzaju walentynkowa promocja czerwonych majteczek, a z drugiej tajemniczy i przemilczany wzrost cen czerwonych różyczek. W kawiarni do kawy dają mi w prezencie wspaniałe walentynkowe serduszko z miętowymi czekoladkami... Ja lubię miętę i lubię czekoladki, ale po cholerę te dwa smaki mieszać?
Walentynki są przereklamowane, komercyjne i amerykańskie...
Ale gdy dostaję walentynkową czułośną kartkę miłośną, a Luba męczy się 4 godziny, żeby upiec mi wspaniałe czekoladowe ciasteczka w kształcie serduszek, to ja chcę takie walentynki co miesiąc!
:)
P.S.
Imieniny wg MPK:
Cyryla, Walentego, Lili
Ooo... jak słodko :)
OdpowiedzUsuńKażdego faceta da się przekupić ;)
ja nie napisałem, że dałem się przekupić, tylko że mi ciastka smakowały :P
OdpowiedzUsuńDostales mietowe czekoladki do kawy...za darmo?!
OdpowiedzUsuńAkurat mieta i czekolada to jedno z moich ulubionych polaczen;]
A co do waletynek, to nie obchodze*i nie chodzi mi o to, ze teraz trendi i jazzi jest byc outsaiderem,heh*. Jakos tak jest juz od dawna, nawet po pojawieniu sie Grzesia to sie nie zmienilo, okazalo sie, ze On ma podobne podejscie :D. Zupelnie mnie ten dzien nie rusza. Wydaje mi sie taki plastikowy, z kazdej strony zwala sie na ludzi chmara serduszek i innych czerwonych gadzetow, to jest meczace. Ale oczywiscie nie mowie, ze jestem temu zjawiskiu jakos przeciwna. Dopuszczam mysl, ze sa ludzie ktorzy traktuja to nie jako "na pokaz" i dzien ten ma dla nich wyjatkowe znaczenie i klimat. Kazdy wybiera to, co lubi:) Ja po prostu mowie arigatou, nie skorzystam.
całkowicie absolutnie za darmo dostałem te czekoladki... w każdym razie tak mi się wydaje... jeśli kelnerka czegoś za nie oczekiwała, to niestety tego nie dostała :P
OdpowiedzUsuń