wtorek, 14 lutego 2006

walę-tynki...

Walentynki. Jakie są, każdy widzi.
Na około wszędzie różowo, serduszkowo, landrynkowo, misiowo, pluszowo. Z jednej strony wspaniała okazja i jedyna w swoim rodzaju walentynkowa promocja czerwonych majteczek, a z drugiej tajemniczy i przemilczany wzrost cen czerwonych różyczek. W kawiarni do kawy dają mi w prezencie wspaniałe walentynkowe serduszko z miętowymi czekoladkami... Ja lubię miętę i lubię czekoladki, ale po cholerę te dwa smaki mieszać?
Walentynki są przereklamowane, komercyjne i amerykańskie...

Ale gdy dostaję walentynkową czułośną kartkę miłośną, a Luba męczy się 4 godziny, żeby upiec mi wspaniałe czekoladowe ciasteczka w kształcie serduszek, to ja chcę takie walentynki co miesiąc!

:)


P.S.
Imieniny wg MPK:
Cyryla, Walentego, Lili

4 komentarze:

  1. Anonimowy15/2/06 18:31

    Ooo... jak słodko :)

    Każdego faceta da się przekupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie napisałem, że dałem się przekupić, tylko że mi ciastka smakowały :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy15/2/06 23:58

    Dostales mietowe czekoladki do kawy...za darmo?!
    Akurat mieta i czekolada to jedno z moich ulubionych polaczen;]
    A co do waletynek, to nie obchodze*i nie chodzi mi o to, ze teraz trendi i jazzi jest byc outsaiderem,heh*. Jakos tak jest juz od dawna, nawet po pojawieniu sie Grzesia to sie nie zmienilo, okazalo sie, ze On ma podobne podejscie :D. Zupelnie mnie ten dzien nie rusza. Wydaje mi sie taki plastikowy, z kazdej strony zwala sie na ludzi chmara serduszek i innych czerwonych gadzetow, to jest meczace. Ale oczywiscie nie mowie, ze jestem temu zjawiskiu jakos przeciwna. Dopuszczam mysl, ze sa ludzie ktorzy traktuja to nie jako "na pokaz" i dzien ten ma dla nich wyjatkowe znaczenie i klimat. Kazdy wybiera to, co lubi:) Ja po prostu mowie arigatou, nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  4. całkowicie absolutnie za darmo dostałem te czekoladki... w każdym razie tak mi się wydaje... jeśli kelnerka czegoś za nie oczekiwała, to niestety tego nie dostała :P

    OdpowiedzUsuń