poniedziałek, 29 stycznia 2007

byle do czwartku...

Dwie trzecie sesyjnych egzaminów za mną... Było łatwiej niż myślałem, bo wykładowcy okazali się o tyle leniwi, że nie zmienili pytań sprzed roku :)

A w czwartek czeka mnie ostatni. Trzeci z trzech w tej sesji. Dodatkowo ostatni z ostatnich egzaminów na tych studiach (nie licząc obrony). Co ciekawsze pierwszy i ostatni ustny. Taki to prezent nam doktur na koniec zrobił :)

Egzaminy egaminami... Spoko luzik... Znacznie gorsze uczucia i przeczucia budzi pewien mega-wielkości i mega-ważności projekt, który nieopatrznie stał się podstawą zaliczenia połowy przedmiotów na tym semestrze :]
I pierwsza część tego zaliczenia też na czwartek...

Więc... byle do czwartku...
Potem będzie z górki...

2 komentarze: