poniedziałek, 5 grudnia 2005

łazarz...

Gdy rozmawiałem już z Lubą o tym, jakie nowe wnętrzności dla Kuby kupić, zaproponowała by jeszcze raz sprawdzić, bo może po tych kilku dniach zadziała...

No i zadziałał skubany! Tak samo jak wtedy po prostu przestał działać, tak dzisiaj działać zaczął...

I po co ja tę informatykę studiuję, skoro wystarczy jedno słowo Lubej i komputer spisany na straty zaczyna działać? ...

I nie mnie pytajcie dlaczego komputer Lubej ma na imię Kuba... Ja imię nadałem gitarze... Do komputerów mam mimo wszystko mniej osobisty stosunek ;)

P.S.
Imieniny wg MPK:
Saby, Kryspiny, Wilmy

2 komentarze:

  1. jak to dlaczego zaczął działać? do Kuby trzeba mieć podejście psychoanalityka.. wszak to inteligencja - sztuczna - ale inteligencja. Oddajmy jej należny szacunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. aha i zapomnieliśmy dodać, że Kuba nie tylko ożył.. ale i naprawił dawną, wnerwiającą usterkę w postaci wiecznie załączającego się instalatora sprzętu, którego rzekomo nie było.. rzec by można.. "się" naprawił.. jak widać tygodniowy urlop w kawałkach dobrze mu zrobił..

    OdpowiedzUsuń