niedziela, 13 maja 2007

my life

Od dłuższego czasu intensywnie myślę nad tym, co będę w życiu robić po studiach..
Pomijając wszystkie moje pomysły, do których tak mi blisko, jak daleko, przypomniała mi się kwestia mojej mamy, która od czasu do czasu powraca na moją orbitę, krąży już jednak coraz dalej od jądra planety pt. "praca".
Co to jednak za pomysł?
Otóż moje mamo pewnego dnia wymyśliło, że skoro tak dobrze mi idzie pisanie, to w sumie mogę książki pisać przez całe życie i zarobię fortunę. Mamo jednak pomyliło najwyraźniej córkę z Danielle Steel ;) bowiem jedno jest pewne.. jeśli kiedykolwiek coś napiszę - mniemam, że dla przeciętnego czytelnika będzie to, nie do przejścia :) zatem z fortuny - nici.
Przyznać jednak muszę, że pomysł pisania mnie chwycił - nie czuję jednak na razie na tyle życiowej mądrości, by coś sensownego napisać. Skutkiem czego pisanie odkładam - na starość :) (podobnie jak czytanie na ten przykład Prousta :))
Mam tylko nadzieję, że nie oślepnę do tego czasu, bo przy mojej dzisiejszej głuchocie - szykuje się życiowa tragedia. Na szczęście jednak technika idzie do przodu i mniemam iż operacyjek kilka załawi sprawę :P
Zatem bądźmy dobrej myśli i z nadzieją patrzmy na świetlaną przyszłość Asika, który kłopocze się, zupełnie niepotrzebnie zresztą, o swoje na tym świecie bytowanie (to by było ,tak w ramach ćwiczeń do zajęć "bądź optymistą").

3 komentarze:

  1. Anonimowy15/5/07 10:10

    Najlepiej złapać falę i płynąć, bo z tego planowania to mało kiedy co konkretnego wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
  2. heh ale jak tu złapać falę jak sie od zera zaczyna? trzeba coś zaplanować, by to wszystko miało ręce i nogi - bez tego ani rusz - bo można jedynie bezrobotnym zostać, albo kurą domową :P - a tego nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy15/5/07 19:01

    Fala sama nadchodzi - sztuka w tym, by jej nie przegapić ;)

    OdpowiedzUsuń