Od wczoraj jest zimno i pada... A to tylko potęguje uczucie osamotnienia...
Gdy wczoraj w nocy zasypiałem w łóżku, pierwszy raz od kilku dni sam i kuliłem się od chłodu wiejącego zza okna to wydawało mi się, że to wszystko sen... Ale nie byłem pewny co było snem... To, że tu była przez cały tydzień, czy to, że już pojechała...
Ale gdy obudziłem się po raz pierwszy od kilku dni sam, to już wiedziałem, że nic mi się nie śniło... Ani to, że tu była, ani że pojechała...
Czas więc wziąć się w garść, zrobić swoje i jechać do domu...
A na chwile smutku i tęsknoty jest te 423 zdjęcia...
dostałem informacje o problemach z dawaniem komentarzy, więc sprawdzam...
OdpowiedzUsuńI raz jeszcze...
OdpowiedzUsuńA jednak zadziałało :)
OdpowiedzUsuńBartaz, to że pojechała to tak musiało być. ale czy nie lepiej się cieszyć, że była. I że czeka.
Rany jak ja bym chciała zobaczyć Paryż...
to pewnie ja coś poszlałam przy komputerze - uwielbiają mnie ten maszyny, nie ma co - z wzajemnością zresztą....
OdpowiedzUsuńo, zadziałało jednak :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że była. Bardzo się cieszę, że czeka i sam doczekać się nie mogę powrotu.
A Paryż jest przereklamowany ;)
Wszędzie pełno turystów, samochodów... Eh... Mons fajniejsze ;)