czwartek, 25 grudnia 2008

2...

Święta święta i po świętach...

I choć pod koniec pierwszego dnia świąt takie oświadczenie może wydawać się nieco przedwczesne, to dla osób mających za dwa dni wesele, jest ono jak najbardziej na miejscu, bo drugi dzień świąt niewątpliwie zleci jak z bicza strzelił na ostatnich przygotowaniach i skrupulatnym pakowaniu się...

Na dwa dni przed to jest taki moment, że już się nie czeka... a całe emocjonalne zaangażowanie skupia się wokół tego, żeby mieć to wszystko już za sobą. Zwłaszcza, gdy ma się za sobą kolejne przedweselne spotkanie rodziców, podczas którego wraz tatą i przyszłym teściem (z odrobiną pomocy ze strony mamy i przyszłej teściowej) "przeczytało się" (że sobie pozwolę na taką metaforę) Pana Tadeusza (trzynastozgłoskowiec, więc dobrze wchodzi) i miało się do czynienia z przeróżnymi wizjami i przeróżnymi wersjami wydarzeń okołoślubyche i okołoweselnych.

Nie wnikając w szczegóły... każdy na swój własny sposób bardzo przeżywa ten zbliżający się wielkimi krokami dzień, każdy na swój własny sposób chce i stara się, żeby wszystko było jak najlepiej i każdy na swój własny sposób chciałby to wszystko mieć zorganizowane, więc każdy organizuje na swój własny sposób tą część, za której organizację odpowiada, a cała sztuka polega na tym, żeby potem to wszystko w jeden ślub i jedno wesele złożyć...

A koniec końców i tak wszystko będzie zależało od tego, czy będzie dobra orkiestra i dobra wódka (kolejność zależy od osobistych preferencji gości).

Może jest już za późno, żeby się denerwować... a może jest jeszcze za wcześnie, żeby się denerwować... może teraz jest już z górki i wydarzenia kolejnych dni przemkną szybko i obudzimy się na przykład w poniedziałek, już znowu we własnym (choć już małżeńskim) łóżku i pomyślimy jak było fajnie i jak dobrze jest już mieć to wszystko za sobą...

A tym czasem... Panie i Panowie... już za dwa dni czeka nas Wielki Dzień, podczas którego może nie wszystko uda się tak, jak planowaliśmy (po przecież nie da się wszystkiego zaplanować), ale na pewno będzie świetnie, ubawimy się po pachy i nałapiemy wspomnień na długie lata.

P.S.
Jest już dość późno, a ja ciągle jestem pod wrażeniem po przeczytaniu Pana Tadeusza, więc proszę mi wybaczyć wszelkie niedociągnięcia stylistyczno-gramatyczne powyższego tekstu. Nad niedociągnięciami ortograficznymi na szczęście czuwa dzielnie sprawdzarka pisowni w Firefoxie :P

3 komentarze:

  1. Rzeczywiście nieźle dajesz radę. Wszystko zrozumiałem, a biorąc pod uwagę Twoje znużenie czytaniem, moje zmęczone oczy i późną porę, jest to powód do radości.
    Za to firefox zrobił Ci kawał z "okołoślubyche", cokolwiek by to miało znaczyć:D

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba nie kawał, bo słówka "okołoślubnych" i tak nie rozpoznaje jako poprawnego.

    No cóż, jak widać przeczytanie Pana Tadeusza nie wystarcza do osiągnięcia wirtuozerii wieszcza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytasz jeszcze ze dwa, trzy razy i poczujesz się pewniej z piórem w ręku.

    OdpowiedzUsuń