- Za dziesięć minut będzie ważny telefon.
- Telefon? - spojrzałem na czarny aparat obok łóżka.
- Tak, zadzwoni telefon.
- Wiesz to na pewno.
- Wiem.
Z głową na mojej piersi zapaliła mentolowego papierosa. Po chwili popiół upadł obok mojego pępka, a ona, stuliwszy wargi zdmuchnęła go poza łóżko. Złapałem ją za ucho. To było wspaniałe uczucie. W głowie mi się zakręciło, różne nieokreślone obrazy ukazywały się na chwilę i zniknęły.
- W związku z owcami - powiedziała - Dużo owiec i jedna owca.
- Owca?
- Tak - powiedziała i podała mi w połowie wypalonego papierosa. Zaciągnąłem się raz i zgasiłem go w popielniczce. - I tak zacznie się przygoda - dodała.
W chwilę później zadzwonił telefon. Spojrzałem na nią, ale spała głęboko na mojej piersi. Odczekałem cztery dzwonki i podniosłem słuchawkę.
- Czy mógłbyś zaraz tu przyjechać? - zapytał mój partner. W jego głosie brzmiało zdenerwowanie. - To bardzo ważne.
- Jak ważne?
- Jak przyjedziesz, to sam zrozumiesz - powiedział.
- Na pewno chodzi o owce - rzuciłem na próbę. Nie powinienem był tego mówić. Ze słuchawki powiało chłodem.
- Skąd wiesz? - zapytał partner.
I tak zaczęła się przygoda z owcą.
Moja przygoda z owcą zaczęła się jakby przypadkiem.Lat temu kilka Grzechu podrzucił mi książkę.
Podobno dobra.
Japoński pisarz. Haruki Murakami.
Japońska książka. Przygoda z owcą.
Dzięki tej przygodzie Murakami bardzo szybko trafił w poczet moich ulubionych pisarzy, a Przygoda z owcą zajęła chlubne miejsce wśród tych kilkunastu książek, o których mówię, że są w pierwszej piątce moich ulubionych...
Bo rzadko trafiam na książkę, w których kilka zdań potrafi wywołać u mnie dreszcz... I to jaki dreszcz! Lepsze dreszcze to chyba tylko Luba potrafi wykrzesać spod swoich paluszków... i nie tylko ;) ...
Ale wróćmy do owcy...
Świat rysowany przez Murakamiego wciąga. Ale wciąga w bardzo przyjemny, wręcz podniecający sposób. I ta przygoda wciąga czytelnika tak, jak wciąga głównego bohatera...
Więc z radością po kilku latach od pierwszego spotkania z Murakamim i owcą kupiłem sobie tą książkę. Przyjemności czytania nie popsuło mi nawet to, że mądrzy ludzie w empiku pasek magnetyczny przykleili na marginesie strony gdzieś w środku zamiast na okładce, przez co próba pozbycia się rzeczonego paska skończyła się prawie wydrapaniem dziury...
Ale i tak dobrze, że był to margines... bo widziałem już książki dla dzieci, w których pasek magnetyczny "zdobił" piękne ilustracje...
Żeby nie przedłużać powiem tylko, że książkę po stokroć polecam i każdemu życzę, żeby taką przygodę z owcą przeżył i jeśli nie w tej książce, to w innej znalazł takie dreszcze :)
- Jakie to uczucie, kiedy owca wchodzi w człowieka?
- Nic specjalnego. Po prostu wie się, że w środku jest owca. Człowiek budzi się rano i wie, że ma w sobie owcę. To bardzo naturalne uczucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz