poniedziałek, 13 listopada 2006

kolorki

... nastały ciemne, pochmurne dni ...


Właśnie dlatego postanowiliśmy odświeżyć naszego bloga.
Wprowadziliśmy nieco więcej kolorków i już dokładnie możecie przyjrzeć się naszym twarzom, które męczyliśmy (oj, straszna to była męczarnia ;) - przyp. Bartaza) całą sobotę, pstrykając setki zdjęć i robiąc masę dziwacznych min.
Po wielu trudnych decyzjach na blogu zaistniały te dwie właśnie, z których jesteśmy bardziej lub mniej zadowoleni.
Ale najważniejsze, że my to My.
Myślę, że mina Bartaza nadal nie jest dla niego zadowalająca (miał największy problem z wyborem zdjęcia - każde było nie takie jak trzeba) i sądzę, że przy najbliższej możliwej okazji zechce ją zmienić. (a ja jednak sądzę, że nie - przyp. Bartaza) Oczywiście nie dało sie go namówić na mniej żałobny strój, który miałby Was w pełni podnieść na duchu, choć przyznam, że starał się, przebierając koszulkę w kolorze soczystej zieleni. Wybrał jednak zdjęcie w określającej go (jak do niedawna uważał) czerni (Hello, I'm Johnny Cash - przyp. Bartaza) i moje żywe kolorki szlag trafił.
Tak więc Bartaz został żałobnikiem straszącym na blogu.

Ale efekty sami oceńcie.
Czekamy na opinie.

A tymczasem pozdrawiamy ciepło, kolorowo i bajecznie.

Przypisy wynikają z asysty Lubego który dzielnie wystukiwał, każde me dyktowane słowo - nie powstrzymując się jednak od komentarzy :P Za co Mu mniej lub bardziej dziękujemy :P (ależ nie ma za co, Kochanie - przyp. Bartaza)

4 komentarze:

  1. Efekt większej radości na blogu uzyskany, nawet przy uwzględnieniu koszuli Bartaza. Zastrzeżenie mam jedno - CZEMU TAK DŁUGO TRZEBA CZEKAĆ NA NOWE NOTKI ? hmm?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi również bardzo podoba się Wasz nowy image:) Koszulki Bartka i tak nie widać za bardzo, więc to Twoje kolorki, Asiu, dominują.

    Zgadzam się z przedmówczynią, że na nowe notki zdecydowanie za długo się czeka:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to mawia kolega Yunta: Życie...

    Leci tak jakoś dzień za dniem, wieczór za wieczorem, weekend za weekendem, a lista rzeczy do zrobienia nie kurczy się tylko rozrasta... I tak brakuje jakoś chwili na refleksję i notkę blogową...

    Obiecuję poprawę i proszę o rozgrzeszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Puk puk (w obudowę komputera z braku konfesjonału) Idź i nie grzesz więcej :)

    OdpowiedzUsuń