... nastały ciemne, pochmurne dni ...
Właśnie dlatego postanowiliśmy odświeżyć naszego bloga.
Wprowadziliśmy nieco więcej kolorków i już dokładnie możecie przyjrzeć się naszym twarzom, które męczyliśmy (oj, straszna to była męczarnia ;) - przyp. Bartaza) całą sobotę, pstrykając setki zdjęć i robiąc masę dziwacznych min.
Po wielu trudnych decyzjach na blogu zaistniały te dwie właśnie, z których jesteśmy bardziej lub mniej zadowoleni.
Ale najważniejsze, że my to My.
Myślę, że mina Bartaza nadal nie jest dla niego zadowalająca (miał największy problem z wyborem zdjęcia - każde było nie takie jak trzeba) i sądzę, że przy najbliższej możliwej okazji zechce ją zmienić. (a ja jednak sądzę, że nie - przyp. Bartaza) Oczywiście nie dało sie go namówić na mniej żałobny strój, który miałby Was w pełni podnieść na duchu, choć przyznam, że starał się, przebierając koszulkę w kolorze soczystej zieleni. Wybrał jednak zdjęcie w określającej go (jak do niedawna uważał) czerni (Hello, I'm Johnny Cash - przyp. Bartaza) i moje żywe kolorki szlag trafił.
Tak więc Bartaz został żałobnikiem straszącym na blogu.
Ale efekty sami oceńcie.
Czekamy na opinie.
A tymczasem pozdrawiamy ciepło, kolorowo i bajecznie.
Przypisy wynikają z asysty Lubego który dzielnie wystukiwał, każde me dyktowane słowo - nie powstrzymując się jednak od komentarzy :P Za co Mu mniej lub bardziej dziękujemy :P (ależ nie ma za co, Kochanie - przyp. Bartaza)
Efekt większej radości na blogu uzyskany, nawet przy uwzględnieniu koszuli Bartaza. Zastrzeżenie mam jedno - CZEMU TAK DŁUGO TRZEBA CZEKAĆ NA NOWE NOTKI ? hmm?
OdpowiedzUsuńMi również bardzo podoba się Wasz nowy image:) Koszulki Bartka i tak nie widać za bardzo, więc to Twoje kolorki, Asiu, dominują.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z przedmówczynią, że na nowe notki zdecydowanie za długo się czeka:P
Jak to mawia kolega Yunta: Życie...
OdpowiedzUsuńLeci tak jakoś dzień za dniem, wieczór za wieczorem, weekend za weekendem, a lista rzeczy do zrobienia nie kurczy się tylko rozrasta... I tak brakuje jakoś chwili na refleksję i notkę blogową...
Obiecuję poprawę i proszę o rozgrzeszenie :)
Puk puk (w obudowę komputera z braku konfesjonału) Idź i nie grzesz więcej :)
OdpowiedzUsuń