Zacznijmy od początku... A zaczęło się wszystko jak już wspomniałem 2 dni temu kiedy to...
Imieniny wg MPK:
Leny, Ludomira
I przypomniałem sobie wtedy postać pani Leny, której wizerunek
powinien być znany każdemu, kto zetknął się w jakiś sposób z grafiką komputerową, gdyż zdjęcie to tradycyjnie już wykorzystywane jest na wszelkie możliwe sposoby do prezentowania wyników działania przeróżnych algorytmów przekształcania obrazów. Na przykład tak, jak na poniższym przykładzie.
Jednak sposób w jaki pani Lena stała się najbardziej rozpoznawaną twarzą grafiki komputerowej jest dość niecodzienny i na swój sposób zabawny...A historia ta cofa nas w czasie do roku 1973 kiedy to dwóch naukowców szukało dobrego obrazu do materiałów konferencyjnych o grafice komputerowej. Zmęczeni już byli tradycyjnymi obrazami testowymi mającymi źródło jeszcze w telewizyjnych standardach z lat '60. Chcieli zdjęcia ludzkiej twarzy i potrzebowali dobrej jakości druk by uzyskać dobrą jakość zeskanowanego obrazu (30 lat temu skanery nie były doskonałe...)
... I wtedy niespodziewanie do pokoju wszedł ktoś ze starym numerem Playboya ...
Był to numer z listopada 1972 roku, w którym rozkładówkę zdobiła właśnie osoba Leny Sjööblom... Panowie inżynierzy wyrwali górną część zdjęcia i zabrali się do skanowania na swojej "przedpotopowej" machinie. Warunki techniczne i ich potrzeby pozwoliły im za zeskanowanie dokładnie 5,12 cala, co sprawiło, że zdjęcie kończy się akurat na wysokości ramion pani (podówczas panny) Leny...
Nietrudno się domyśleć, że wizerunek Leny szybko zdobył wśród inżynierów grafiki komputerowej sporą popularność ;) ... Początkowo były małe problemy z prawami autorskimi, o które upomniała się redakcja Playboya, ale w końcu ta fotografia sprzed ponad 30 lat stała się graficznym standardem.
Ponad 20 lat później, w roku 1997, pani Lena została osobiście zaproszona na inną konferencję. Dało to jej okazję poznać panów inżynierów, którzy od lat wykorzystywali jej zdjęcie w swoich badaniach, a panowie inżynierzy mogli zdobyć jej autograf na tym sławnym wizerunku*...
A jak to się ma do wspomnianej na początku wczorajszej dyskusji?
Niewtajemniczonym przybliżę w dużym skrócie...
W dużym skrócie dyskusja obracała się wokół tezy, że faceci myślą tylko o jednym...
I łatwo chyba zauważyć jak bardzo dzisiaj przytoczona opowieść tę tezę potwierdza. I to na wielu poziomach...
Po pierwsze fakt, że poważni inżynierowie wybierają do prezentacji i późniejszych badań wizerunek Miss Listopada z Playboya jednoznacznie pokazuje, na co facet zwraca uwagę. I dalej sama popularność wizerunku Leny... Czy myślicie, że ta twarz stałaby się tak znana i wykorzystywana, gdyby pochodziła z jakiegoś Poradnika Młodej Gospodyni? Ja śmiem w to wątpić... Bo już sam fakt świadomości, skąd pochodzi to zdjęcie i co było poniżej tych ramion działało i działa przyciągająco na panów inżynierów od grafiki komputerowej...
No i powiedzmy sobie szczerze... już sam fakt, że przytaczam tu tę historię, sam fakt, że wydała mi się ona interesująca i na swój sposób zabawna jednoznacznie pokazuje co tak naprawdę chodzi mi po głowie...
Ironia?
*) zainteresowanych odsyłam na stronę poświęconą tej konferencji i osobie pani Leny: www.lenna.org
ahh Ci faceci ;P
OdpowiedzUsuńekhm ekhm, heheh. Ale i tak kocham facetow..tzn. jednego konkretnego XP
OdpowiedzUsuń