Z radością w stopniu nikłym pożegnałam dziś pierwszy rok psychologii.. a dlaczego nikłym? bo jutro jeszcze ostatni egzamin na filo.. i bardzo trudny.. i bardzo się stresuję.. i boję i w ogóle..
Więc jutro może zacznę się cieszyć w stopniu odpowiednim, mając to chociaż za sobą - kiedy emocje opadną jak to się mówi :) A w piątek po wynikach - mam nadzieję będzie okazja do świętowania zakończenia obu sesji.. oby..
Czekam też na odzew firmy w sprawie praktyk .. martwię się, że nic z tego i będę miała wakacje .. Takie wakacje na opalanie, odpoczywanie i lenistwo. A póki co jestem biała jak ściana, a mama mi wmawia, że mam anemię, nerwica taka mnie dopadła, że już zapominam jak się nazywam, a o lenistwie to mogę pomarzyć. Chcą mnie zabarać rodzice na Bawarię - tam gdzie tacio mieszka.. dawno tam nie byłam.. z 3 lata już chyba będzie.. przejechałabym się w sumie.. i to nawet bardzo.. ale co z tego, jak Luby tu zostanie, na swoich praktykach..?
Teraz jesteśmy RAZEM.. teraz jest MY.. to, co to za wakacje bez MY? Sama nie będę odpoczywać ..
Macie ten komfort, że Wasi rodzice rozumieją, że jesteście dorośli i jesteście RAZEM, zazdroszczę ;))
OdpowiedzUsuńI jak po egzaminie ??
OdpowiedzUsuńJakoś nie mogę uwierzyć, że już po wszystkim -w piątek się okaże czy zdany.A co do samego egzaminu - to był wysoce poślizgowy, więc trudno ocenić - zwłaszcza w humanistyce, gdzie nie ma jasnych precyzyjnych odpowiedzi, zwłaszcza przy wyjaśnianiu tez traktatu logicznego Wittgensteina, nieporęczności narzędzia u Heideggera czy pojęcia funkcji, przedmiotu, zdania i takich tam wg. Fregego :)
OdpowiedzUsuń