środa, 7 czerwca 2006

znaleziona chusta

Elegancko wyłączyłam kompa.. rozsiadłam się na kanapie z notatkami i książką i jak się to skończyło?
.. zasnęłam
Swoją drogą to miejsce jest dziwne.. zawsze jak się tam ulokuję.. zasypiam.
Uczyć się więc muszę siedząc na tyłku przy biurku i do tego z włączonym Kubą (komp). No ale teraz mi się odechciało tej nauki .. więc obieram metody Bartaza i stukam do was zamiast zająć się tym, czym powinnam.
A rano byłam taka chętna do działania.. i jakoś się to ulotniło, po spacerze i zakupach z Lubym.. W drodze powrotnej nawet chustę mi się dostało, taką brązową z frędzelkami.. Rzecz znaleziona (nie kradziona!) a Bartaz zadowolony, że taką fajną chustę upolował..leżała sobie na chodniku - zapewne zgubiona, Bartaz ją podniósł i uroczyście mi wręczył, "oooo zobacz jaka fajna, ale Ci się trafiło", a ja niosłam ją na widoku w razie gdyby właścicielka się znalazła i pytałam samą siebie jak ja ją będę mogła nosić, skoro należy do kogoś innego..Kogoś, kto nie oddał mi jej dobrowolnie.. i słusznie.. bo parę kroków dalej biegnąca dziewczyna przyuważyła ją w moich rękach i radośnie z wyrazem ulgi na twarzy ją odebrała ...
ale się śmiałam :) przypomniała mi się nasza wyprawa w góry z chłopakami w ubiegłym roku, kiedy to spacerując po górach chłopcy znaleźli polar.. i to nie byle jaki, bo Jacka Wolfsikn'a, zaczęli po kolei przymierzać i stwierdzili, że na nich za mały.. więc Asikowi się dostanie.. kilka metrów wyżej schodząca Grossmutter z niemiecka dziękowała za znalezioną bluzę, i z wdzięczności zapraszała na obiadek i w ogóle :)
Chyba dwa dni później spotkaliśmy ją na mieście.. krzyknęła coś w rodzaju: "ooo moje wnuki" i zaprosiła nas na lody.. i tak oto pazerni chłopcy i tak nie skorzystaliby ze zbyt małego polaru, ale za to dostali lody..
W sumie to wychodzę z założenia iż osoba, która zgubi daną rzecz jak tylko zorientuje się o jej braku, natychmist zawraca w jej poszukiwaniu.. i dobrze jest aby zguba leżała tam, gdzie spadła.. bo miło jest ją znaleźć leżącą w miejscu upadku.

4 komentarze:

  1. Anonimowy8/6/06 18:24

    Jak przyjemnie sobie wspomnieć ten wyjazd i Grossmutter :-) i nasze pełne uśmiechu niezrozumienie jej niemieckiego :-))... aż ponownie obejrzałem fotki z tego wyjazdu :-). Uśmiechy :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wierzę, blz się odezwał :)

    i w dodatku na wspomnienie Grossmutter swoją "Porę na Seniora" reklamuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy9/6/06 08:23

    Tylko co jak tego czegoś tam nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie pozostaje nic innego jak przeboleć stratę..
    a tak w ogóle.. to chciałabym powitać Dunię wśród naszych komentatorów :*

    OdpowiedzUsuń