Wracam do Poznania.. odwozi mnie tacio i siedząca obok mama
mama: może pojeździłabyś z tatą autem trochę?
ja: nie - po co? jak będę mieć własne auto, to wtedy będę jeżdzić, kierowcą na usługi nie jestem.
tato: a jakbym wam z Bartkiem kupił Garbusa? ( moje odwieczne marzenie)
ja: tato a na wodę on będzie jeździł? za co go utrzymamy?
tato: ano tak.. rzeczywiście
Cały on..
Widzisz Bartaz.. a mielibyśmy Garbusa .. i to nie żaden złom.. tylko odnowiony, po renowacji z nowym silnikiem, ale Asik musi być zbyt realny (czego nie potrafi mój tacio- wieczne dziecko) i dlatego Garbiego na razie mieć nie będziemy..
łeee... garbusem bym nie pogardził... a na benzynę coś by się znalazło... wyjeździło by się bak i znów poczekało na lepsze czasy :)
OdpowiedzUsuńtak.. a Garbi by stał, rdzewiał pod blokiem i czekał na lepsze czasy
OdpowiedzUsuńnie rdzewiałby... jeździłby dla nas za pieniądze, które państwo mi daje za to, że zdaję egzaminy w terminie :P ... trzeba korzystać póki dają, potem i tak oddam im to wszystko w podatkach
OdpowiedzUsuń