wtorek, 25 października 2005

Martin

Dokładnie w tej chwili, gdy piszę tego posta, jestem legalnie i z premedytacją zdradzany przez Lubą. Rozpala ją właśnie do czerwoności niejaki Martin H.
Asik: normalnie podniecona jestem :P
Asik: bo Martin to taki facet... ehhhhhhhhhh
Asik: tylko Martin mnie tak intelektualnie pobudza.. rozpala do czerwoności
Normalnie mam ochotę tam wjechać i pokazać temu Martinowi, gdzie jego miejsce... ale późno już, babcio śpi i by mnie pogoniła jakbym rumoru z Martinem zrobił. Ale niech się strzeże! Jego dni są już policzone!
Moje bycie jest mocno z byciem Lubej zespolone, więc niech sobie Martin nie myśli, że się w nasze Mitdasein może tak po prostu wtrącić!
A jego idea Sein zum Tode już się dawno sprawdziła na nim samym i niech w spokoju spoczywa i mi rogów realnych czy nierealnych nie doprawia ;)

Żeby chociaż on jakiś ładny był... a to taki staruch wąsaty :P

3 komentarze: